Ty jesteś źródłem piękna, nie ma ono wieku ani rozmiaru.

Agnieszka Mielczarek blog

Ty jesteś źródłem piękna, nie ma ono wieku ani rozmiaru.

Często przychodzą do mnie piękne kobiety, które obwiniają swoje pare dodatkowych kilogramów o ich zły, podły nastrój i źródło nieszczęść wszelakich. Najczęściej już od pierwszej wizyty okazuje się, że kilogramy kilogramami ale to co szwankuje przede wszystkim to ich własny obraz siebie.

To czy się lubimy czy nie, nie ma absolutnie związku z wagą, najczęściej najpierw jest brak miłości do siebie, bywa , że ciągnie się od dzieciństwa- niestety a kilkogramy są skutkiem tego braku miłości. Z perspektywy pracy z ludźmi , to co najbardziej nas rani i rzuca cień na nasze poczucie szczęścia to brak miłości, takiej , która przejawia się totalną akceptacją. Niestety wciąż kochamy za coś , a nie pomimo. Nikt z nas nie jest idealny, w domu pragniemy znaleźć od dziecka -bezpieczeństwo bycia sobą, z naszymi zaletami ale i wadami..Często jako rodzice , skarżymy się: moje dziecko jest takie grzeczne z babcią, teściową, w szkole a na mnie „chyba się mści”-nie na tobie się nie mści, ono czuje komfort pozwolenia sobie na wszystkie emocje i właśnie ty mu go dajesz. Pogratuluj sobie. Ja w skrajnych emocjach właśnie tak sobie tłumaczę nerwowe reakcje mojego 8 latka, który w szkole uchodzi za anioła. Paradoksalnie, czekam na moment, aż w końcu coś w szkole przeskrobie, bo to będzie oznaczało, że wreszcie poczuł się na tyle swobodnie by pobroić.

Ale wracając, do piękna i rozmiaru czy wieku. Najważniejsze co możemy zrobić, to polubić siebie. Nie oczekiwać , że mąż nagle odgadnie nasze potrzeby bo może być to źródłem nieustającej frustracji. Mężczyzni na ogół nie mają tego szóstego zmysłu odgadywania naszych stanów. Kiedy widzą pojawiającą się złowróżbną zmarszczkę między brwiami raczej zaszywają się w kącie …

Idealnie byłoby go przynajmniej poinformować przed snem o swoich nie spełnionych potrzebach, choć może lepiej nie przed snem bo pochopnie to zrozumie ;-). Ale znajdźmy spokojny moment by przynajmniej zasygnalizować, że mamy gorszy czas i będziemy potrzebować jego wspracia. A to co my musimy zrobić , to  na pewno zająć się sobą.

Przeanalizować to co sprawia nam radość, kiedy ostatni raz naprawdę dobrze się z sobą czułyśmy? jaki to był moment? jak się to stało? co takiego zrobiłyśmy lub co się wydarzyło , że tak dobrze na nas podziałało? A czego z kolei chciałybyśmy uniknąć (np zajadania smutków, bo przyjemność będzie trwała długość tabliczki czekolady a samopoczucie przez kilka godzin spadnie nam do zera. Weź kartkę (a wogóle to przygotuj sobie zeszyt bo ze mną często będziesz musiała popisać), i napisz czego chciałabyś już nie robić, gdy dopada Cię niechęć do siebie, swojego życia.

Z drugiej strony wypisz, kiedy ostatni raz czułaś się z sobą dobrze? w co byłaś ubrana? jak wyglądałaś? czy miało to związek z wagą? czy wydarzyło się wtedy w życiu coś co dodało Ci skrzydeł i myślałaś przez chwilę o sobie inaczej..?A teraz wypisz co możesz zrobić by czuć się tak częściej? I zrób jedną rzecz z listy właśnie teraz, a przynajmniej dziś.wpid-monica-bellucci-by-chico-bialas-vogue-italy-1993_i_9